Miniony weekend można powiedzieć, że był dla mnie pewnego rodzaju przełomem w życiu. Nie chodzi o to, że pierwszy raz pojechałam na cały dzień po za miasto, że byłam na masowej imprezie pierwszy raz w życiu, że byłam na koncercie! Nie, nie o to chodzi. Owszem było to coś nie zwykłego, ale w pierwszej kolejności co innego było dla mnie priorytetem.