Ostatnio czytając pewien magazyn natchnęłam się na bardzo interesujący, ale jednocześnie smutny artykuł. Wszyscy mówią o ludziach bezdomnych, którzy Wigilię spędzą samotnie z powodu braku rodziny, lub z własnego wyboru, ale zapominamy, że są ludzie, którzy również spędzą Wigilię, może nie samotnie, ale bez rodziny. Nie z wyboru, ale powiedzmy z przymusu, z powodu zawodu jaki wykonują, z powodu pracy. I nie chodzi tutaj o ludzi na stacji benzynowej, ale o ludzi, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo, albo o ludzi, którzy nie zdążą wrócić na Wigilię...
Jeszcze chwila i wszyscy zasiądą wspólnie do wieczerzy, No właśnie nie wszyscy...
Dla strażaków komenda jest drugim domem, znajomi z pracy są jak druga rodzina, a święta i tak są wtedy smutne...